Jeść coś trzeba. Co tam ostatnio wpadło na talerz?
Krosno, Greckie Rusztowanie, sałatka grecka
Z tego co zauważyłam Ewa ciągle je sałatki greckie tam i siam. Myślę, że skonsumowała ich na tyle dużo, że mogłaby zrobić osobny wpis na ich temat, ranking nawet. U mnie to dużo rzadziej się zdarza. Zamówiłam tę sałatkę na wynos, cena nie najniższa więc low-key można było spodziewać się, że się człowiek tym naje, a tu niezbyt. Oliwki były niezbyt fajnej jakości, nie dostałam też żadnego sosu (Ewa też kiedyś to jadła tutaj i mówiła że sos był, więc...). Ser był dobry, ale jednak zachwytu w sobie nie miałam.
Na plus wystrój lokalu i muzyka. Kiedy indziej jadłam tam też rzeczy mięsne (jako, że Ewa to wegetarianko-weganka, a ja jem wszystko powiedzmy). Ale nie polecam jedzenia tam mięsnych rzeczy, bo wszystkie były fuj. Coś przypominającego kebab - takie mięso niefajne że nie udało mi się skończyć. Innym razem zestaw jagnięcina+frytki+buraki pocięte w takie krążki, marynowane lub kiszone, nie jestem pewna. Frytki były smaczne, te buraki również, a mięso znowu ohydne. (Z uwagi na charakter bloga oszczędzę wam widoku zdjęcia potrawy). A niby ludzie w komentarzach wydają się być zadowoleni, dziwne rzeczy. Jeszcze na minus aplikacja restauracji, bo nie działa.
W ogóle tutaj mamy domowy obiad autorstwa Ewy, i takie jedzenia są najprzyjemniejsze, czuć i zdrowość i smaczność oraz dobre wibracje od kucharza.
Kielnarowa, Taberna pod Sosnami
W Tabernie pod Sosnami już jakiś czas jest do wyboru zupa dnia i drugie danie, wersja zwykła i wersja wege. Zupy zazwyczaj są takie same, oszczędnościowo. Tego dnia były akurat inne, oferta na bogato. Tutaj drugie danie wege, buraki z cebulą smakujące dobrze i zdrowo, comfort food ziemniaki i takie okrągłe kotlety sojowe (wersja zwykła to było jakieś tam mięso z sosem pieczarkowym). Przyjemne.
A to jest sałatka grecka ze sklepiku szkolnego, sklepiku uczelnianego, zwał jak zwał. Zakupione na kampusie w Kielnarowej na wynos, z tyłu jakiś sos ciężko mi określić jaki. Cóż, ta sałatka grecka mi smakowała w miarę, nie było to nic godnego gwiazdki Michelina, ale bardziej niż sałatka grecka z restauracji. Cóż.
















































