Znowu owsianka... Poza tym lasagnia dobra, syta, jak widać dużo kalorii. Ryż też fajny- zdrowo, bo brązowy. Kapusta moja ulubiona mniam mniam, om nom ;)
Znowu owsianka... Poza tym lasagnia dobra, syta, jak widać dużo kalorii. Ryż też fajny- zdrowo, bo brązowy. Kapusta moja ulubiona mniam mniam, om nom ;)
3 posiłki. To jest to, co lubię, je się rzadziej, ale do syta, a nie co chwilę myślenie o jedzeniu i głód. Wszystko smaczne. Fajnie, że zrobili znowu grillowane warzywa. Zjadłam to na obiad w domu. Reszta do pracy, bigos do termosu. Był ciekawy, trochę na słodko. Bułki trochę podrasowałam, dodałam margarynę, pomidora i szynkę violife.
Tym razem 3 posiłki. W końcu puree ziemniaczane, alleluja... Niestety jako, że był to migrenowy dzień, całe puree wylądowało nie powiem gdzie (mdłości, nudności migrenowe, taka przypadłość). Powiem tylko tyle, że zamiast tych owsianek, mogliby mi pakować puree ziemniaczane z surówką z kapusty, a ja byłabym zachwycona :D
Tajska zupa została zabrana do termosu do pracy, w końcu jakaś rozsądna ilość, termos na zupę 0,5 l był prawie pełny.
Belriso smaczne, ale jak wiadomo, wolałabym wszystkie posiłki na słono.
Dzisiaj 5 posiłków:
Nastąpiła kolejna pomyłka- dostałam 3 pierogi na kolację 😂 Ostatecznie było mi z tego powodu smutno, bo pierogi były bardzo dobre (a nie jadam pierogów na słodko, więc to ewenement), ale było ich tak mało chlip... Ewidentna pomyłka, bo ciężko żeby 3 pierogi z jogurtem sojowym miały aż 323 kcal. Poza tym mogę się jeszcze doczepić do sera, którym posypali chilli sin carne, które według mnie nie potrzebuje sera, bo samo w sobie jest soczyste. Tym bardziej, że akurat ten ser jest marny, nie lubię tego smaku, ni to mleczny, ni to roślinny, taki niedopracowany eksperyment. Poza tym wszystko mi smakowało. Szarlotkę zjadłam do kawy przedobiadowej- smaczna i jednocześnie fit :P
5 posiłków bardziej się opłacało, aby dostać więcej słonego niż słodkiego. Znowu owsianka...
Wszystko mi smakowało, sosy bardzo dobre, pierożki mniam. Znowu spaghetti glutenowe, ale w trochę innej formie, więc się zjadło ze smakiem. Koktajl też niczego sobie.
W sumie powinno być 6 posiłków:
Zamówiłam 3 posiłki na sobotę, 3 na niedzielę. Nastąpiła pierwsza pomyłka, na sobotę dostałam 2 owsianki... Poza tym wszystko było smaczne. Owsianka sama w sobie też dobra, ale mam jej przesyt i jeszcze to, że się powieliła... Mogę się jedynie przyczepić do naleśników, które były mdłe w smaku. Jogurt sojowy jak to jogurt, słodki, ale nie naprawił naleśników. Jedynie ta gruszka mnie pocieszyła.
Wszystko dobre... Pomidorowa mniam, owsianka dobra, choć znowu powtórka z rozrywki. Makaron orzo mój ulubiony, kotleciki super, grillowane warzywa pożądane, sosy pomelo robi bardzo dobre. Kopytka też om nom, nic dodać nic ująć.
W tym roku nie było weny, żeby zamawiać jakieś fikuśne wege jedzenie, bo nie było do tego przestrzeni. Jechałam do Krosna na święta stosunkowo wcześnie, więc nie byłoby kiedy odebrać jedzenia. Dodatkowo autobusem, więc bagaż byłby zbyt ciężki do niesienia. Myślałam o zestawie świątecznym od zakręconego wege obiadu, ale się rozmyśliłam, bo w ofercie było za dużo boczniaków w słoikach w różnych wersjach. Co prawda są one bardzo dobre, ale jednak wolałabym więcej normalnych dań, sałatek, może ryba po grecku, coś w tym stylu.
Ostatecznie jadłam to, co było przygotowane przez mamę. Z rzeczy, które się zrobiło, to wegańskie tiramisu, z termomixa u kuzynki. Było ono połowicznie wegańskie, bo poszłyśmy na łatwiznę i nie piekłyśmy biszkopta. Zakupiłam gotowe biszkopty. Za to krem był w pełni wegański. Wchodziła tam wegan margaryna, tofu i jakieś dodatki. Efekt końcowy był smaczny, ale dałabym 4/5. Przed dodaniem olejku czułam wyraźnie smak tofu, więc ktoś zrobił przepis, ale w pełni go nie dopracował, żeby krem był jedwabisty i neutralny w smaku. Mimo to fajna słodycz do kawy. Choć preferuję tiramisu zrobione np. z mleka kokosowego w puszce, wege śmietany itp. Coś, co da efekt prawdziwego kremu. Sam termomiks fajna rzecz, radzi sobie świetnie ze zmieleniem na krem problematycznych rzeczy, jak tofu. Na pewno wyszedłby też fajny sernik z nerkowców, albo jaglany krem.
A oto i weganisu:
No i kitku, ksywa KICIA, chillujący na domku (daj kotu domek, żeby spał w środku, a on woli na dachu):
Słodziaczek:
Po świętach czas na sylwestra w Krakowie na mieszkaniu. Jako, że po świętach cierpiałam na dokuczliwą przypadłość zwaną kacem, a nawet w tym przypadku kaco-mega-migreną 3 dniową, wybrałam na ten dzień abstynencję.
Jak widać na załączonym obrazku heineken 0, piccolo watermelon i szampan 0. Heineken jak zawsze dobry, smakuje jak normalne piwo. Piccolo mimo, że arbuzowe, a nie lubię syntetycznego smaku arbuza, to o dziwo mi smakował, może kwestia bąbelków i picia z kieliszka. Natomiast szampan mnie trochę zawiódł. Buteleczka na zakrętkę, nie korek, więc nie było czym strzelić o północy, bo piccolo otwarte wcześniej. W smaku niby jak szampan, ale o bardzo dużej kwasowości. Za kwasem w winach czy piwach nie przepadam.
Heineken 0 był na 1.miejscu w moim rankingu piw bezalkoholowych, do czasu, aż nie spróbowałam tego oto cuda (ale to już po sylwestrze, nabytek ze sklepu Kocyk):
Czuć słodowość, ale jednocześnie dość mocną goryczkę, więc nie do odróżnienia od normalnego piwa, poza tym, że nic nie szumi w głowie (może oprócz efektu sugestii :P ). Tak więc duch sanu wskoczył na szczyt, choć cena niestety wysoka. Heineken jak na razie na drugim (choć tańszy), jest delikatniejszy w smaku od ducha sanu.
Wracam do sylwestrowych klimatów. Oprócz przekąsek typu chipsy, przygotowałam takie oto wegańskie rzeczy:
Koreczki w dwóch wersjach. Jedna z samymi warzywami, druga z fetą z nerkowców od wege sióstr i szynką o smaku kurczaka z violife. Poza tym pomidorki koktajlowe, oliwki, pieczarki marynowane i papryka. Do tego gotowy sos musztardowo-ogórkowy. Kiedyś robiłam już koreczki, ale jednak wersja z sosem robi robotę.
Tutaj sałatka z gyrosem. W składzie makaron ryżowy- orzo i jest z pszenicy, a nie z ryżu, ale w kształcie ryżu. Do tego świeży ogórek, papryka, dużo dużo szczypiorku, odrobina wege majonezu (nie lubię kiedy ocieka majonezem), no i gyros roślinny. Poszłam na łatwiznę, kiedyś smażyłam sama kotlety sojowe w gyrosowej przyprawie, teraz kupiłam gotowy gyros z grochu w kerfurze. Wchodzi tutaj jeszcze kukurydza, ale zapomniałam dodać. Oświeciło mnie dopiero, kiedy sałatka była już zjedzona. Generalnie jest to moja ulubiona, razem z sałatką z kapusty pekińskiej.
Podsumowując sylwester udany, spokojny, bez tańców wygibańców, ale też bez bólu głowy na drugi dzień. Sylwester z dwójką i polsatem xD wege przekąskami, balonami, serpentynami oraz rozkładem kart na nowy rok 2024 ;)
Dzisiaj tak:
Ocena 5/5. Wszystko było smaczne, choć nie próbowałam spaghetti, bo dostał je mój gość, ale zjadł bez narzekania, więc mniemam, że dobre. Ja natomiast jako, że miałam przesyt glutenowy, wybrałam ugotowanie ziemniaków, kiszaki i nuggetsy warzywne pikantne z lidla. Na deser zjadłam to ciastko, było bardzo smaczne, sporo czekolady. Z kolei na kolację spożyłam sałatkę i tabbouleh, też się nie mam do czego przyczepić. Natomiast jaglankę na drugą kolację :P Zrobiłam ją sobie na ciepło i była całkiem całkiem.
Jedzonko:
Daję ocenę 4.8/5. Wszystko było smaczne, choć najbardziej preferuję dania z ziemniakami, gulasze i zupy. Słodka przekąska była najsłabsza. Kasza manna sama w sobie dobra, ale znowu element pszenicy się pojawia, no i ten mus jeżynowy był kwaśny. Po zmieszaniu ze słodką kaszą manną nadal czuć było kwas.
Takie oto cuda:
Ocena 5/5. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to te placuszki warzywne zrobiłabym z mąki z ciecierzycy, w ramach ograniczania ilości mąki pszennej, a zamiast fety, która smakowała jak feta z violife, za którą średnio przepadam-bardzo tłusta, na bazie oleju kokosowego i z zapachem, który mnie nie zachwyca, wybrałabym fetę wege sióstr z nerkowców- to jest mistrzostwo, bardzo im blisko do smaku oryginalnej fety. Jednak póki co mają drogie sery, choć może taka firma jak pomelo dostałaby rabat, gdyby kupowała u nich większe ilości. O, jeszcze ten makaron obiadowy pszeniczny, zamieniłabym na makaron z czerwonej soczewicy i już w ogóle byłaby bajka, fit i zdrowo.