Na początek pizza z Dobczyc. Szukałam jakiejś miejscówki z pizzą i to pizzą normalną, bo nie spodziewałam się, że w Dobczycach ktoś wpadnie na wegan pomysł. Aż tu nagle, znalazłam na google- GARAŻ Burger&Pizza i to miejscówka mega bliska, gdzie w menu była pizza z wegan serem. Oczywiście wtedy wszystkie inne pizzerie zeszły na dalszy plan i poszliśmy do garażu.
Skład pizzy to sos pomidorowy, wegańska mozarella, pomidorki cherry, oregano, roszponka, oliwa. W menu mają też inne fajne pozycje, coś sałatkowego i jakiś burger, ale na ich stronie tego nie widzę, a papierowego nie sfotografowałam w porę i w czas. No i mają mleko roślinne do kawy, co prawda dopłata aż 3 zł, ale i tak na plus. Jak ktoś jest zdesperowany, to dopłaci 😆
Moja opinia co do pizzy- ciasto smaczne, cienkie jak lubię. Ser jak ser, niestety wegański ser rzadko kiedy mi smakuje tak bardzo bardzo. Jest zjadalny, ale póki co, nie dorównuje oryginałowi. Przynajmniej w Polsce. W USA lub innych krajach Europy możliwe, że dysponują czymś lepszym. Przyczepiłabym się też do dodatków. Fajnie by było, gdyby położyli jakąś podróbkę szynki, a nie tylko roszponkę. Automatycznie zakładają, że weganie jedzą tylko trawiaste rzeczy, co nie jest prawdą, a na pewno nie w moim przypadku 😂
Piwko regionalne szczyrzyckie było pyszne. Więc pizza taka o, ale wielki plus, że jest dostępna w takiej małej miejscowości, no i bardzo duży plus za szczyrzyckie piwerko.
W dobczyckich klimatach próbowałam też czekolady. Dobczyckich, bo Wawel ma tam swoją produkcję.
Peanut butter zawsze dobre. Co prawda w gorzkiej czekoladzie, za którą nie przepadam, ale w połączeniu z nadzieniem jest smaczna. Widziałam też, że wprowadzili batoniki peanut butter i cukierki, takie same jak kasztanki.
Tutaj totalna klapa i niewypał. Zakupiłam to w osiedlowym Lewiatanie za zawrotną sumę 13.99 zł. W domu sprawdziłam na google i okazało się, że Wawel sprzedaje za 8.99... Więc naliczyli sobie niezłą marżę. Na dodatek wielki zawód po otwarciu. Spodziewałam się, że ta pasta z orzechów laskowych, wymieniona w składzie, to będzie nadzienie. Niestety okazało się, że nie ma żadnego nadzienia, a czekolada ma konsystencję taniego czekoladopodobnego wyrobu z posmakiem orzechów laskowych. Więc totalna porażka jak dla mnie. Może gdyby to kosztowało 2 zł to bym zrozumiała, ale tutaj cena wywalona w kosmos, a efekt wręcz odstrasza od wegańskich wyrobów.
Czas na żabkowe nowości:
Zobaczyłam to w żabce i się podjarałam, bo uwielbiam placki z cukinii. Niestety trochę się zawiodłam. Co prawda są zjadalne, ale dość suche. Za mało cukinii w składzie, kosztem suchych składników. Sos jest wegański, więc za to duży plus, ale zbyt płynny, no i przyczepiłabym się do jego składu. Więc moja ocena to jakieś 5/10.
Teraz eksperymenty chrupkowo-chipsowe:
Chipsy z żabki. Fajny skład i ciekawy smak. Niestety, o ile lubię cytrynę i jej aromat, to zjedzenie paczki chipsów cytrynowych mnie przerosło. Zbyt dziwne połączenie dla mojego podniebienia.
Kolejna pizza, tym razem był spacer i jedzenie na miejscu. O dziwo te dwie pizze wegańskie mają lokalizację blisko siebie.














































.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)

.jpg)


