Na te święta testowałam jedzonko z 3 różnych miejsc: Zielony Talerz, Wege Umami i Zakręcony Wege Obiad.
W tym roku wypadło mi z grafiku wolne na Wielką Sobotę i Wielkanoc, plus zmiana popołudniowa poniedziałkowa, więc idealne warunki do świętowania. Jednak dwa dni to trochę przymało na wojaże, więc wpadłam na pomysł, aby tym razem to rodzice wpadli do mnie na świętowanie. Do śniadania wielkanocnego, dodatkowo do mojego jedzonka, mieliśmy żurek robiony przez mamę, podawany w chlebku, plus jajka faszerowane pieczarkami. W tym przypadku niewegańsko, ale jajka ekologiczne, więc tutaj przynajmniej mniejsze zło.
Żurek był pyszny, mocno grzybowy, no i ta forma podania robi swoje.
Jajka faszerowane i sałatka jarzynowa wegańska z tofu od ZWO. Nie jestem jakąś wielką fanką jarzynowej, pewnie z tego względu, że mi się przejadła, w końcu to najpopularniejsza sałatka i jest na każdej imprezie rodzinnej. Jednak ta była bardzo dobra, doprawiona odpowiednio, no i tofu jako zamiennik jaja, sprawdza się nawet fajnie.
Kolejne rzeczy od ZWO. Boczniaki w oleju i po kaszubsku były bardzo smaczne. Galareta z tofu i warzywami to fajny pomysł i ma duży potencjał, ale niestety była mdła w smaku. Ostatnio było tak samo, więc receptura na galaretę do poprawki.
Tofu a la ryba to pyszka. I moja kompozycja obiadowa z innego dnia, składająca się z tego oto specjału plus sałatki jarzynowej, duszonych ziemniaków z koperkiem i buraczków.
Tutaj smakołyki od Zielonego Talerza. Wygląd nie zachęca, ale w smaku super. Pierwsza to sałatka a la tuńczykowa. Konsystencja przypomina bardziej pastę do chleba niż sałatkę, więc można w sumie jeść na dwa sposoby, ale mi bardziej odpowiadało jedzenie w formie sałatki. Następnie twarożek ze słonecznika z rzodkiewką i szczypiorkiem. To już w ogóle pycha pycha. I na kolejnej focie moja kompozycja obiadowa, nieładna lecz smaczna- sałatka a la tuńczyk, pasztet od ZWO, placki cukiniowe z żabki, jakiś sos plus kolejna rzecz od ZT- kotlety a la jajeczne. Były ok, ale bez większego szału.
Placek z tofu a la sernik od Wege Umami. Nie był duży, taki w sam raz i dość niski. W smaku dobry, choć trochę twardawy spód. Od nich miałam też żurek, ale niestety był niedobry, nawet nie zjedliśmy całego słoika, a wyrzucanie jedzenia to u mnie rzadkość, więc jeśli już to robię, to jedzenie musi być naprawdę mege niesmaczne. Nie wiem co zawalili, bo ich katering był ogólnie dobry.
Babeczka owieczka od ZT, a więc wypiek wegański i mazurek niewegański z piekarni Łysa Góra. Raczej podróbka mazurka, w smaku bardziej jak tort czekoladowy, tylko niski i ozdobiony jak mazurek.
Po śniadaniu zaliczyliśmy wypad na miasto. Na rynku szalone tłumy. Oczywiście był jarmark wielkanocny, więc trochę pospacerowaliśmy. Nawet dokonałam zakupu paru rzeczy, oczywiście przepłacając, jak to na jarmarku, ale raz się żyje. A oto i moje zdobycze:
Zbicień pyszny napój. Piłam pierwszy raz w życiu, więc nie żałowałam wydanych pieniędzy. Później sprawdzałam ile normalnie kosztuje i nadal jest drogi, bo 15 zł za butelkę 330 ml, więc taką przyjemność można sobie sprawić ewentualnie na urodziny czy imieniny. Chyba, że będę bogata, to częściej 💲💸💰. W smaku jest jak miód piwny, odwrotnie niż piwo miodowe, gdzie miodu nie czuć tak intensywnie.
Cydr dobrej jakości, ale ten egzemplarz dla fanów kwaśnych smaków.
Pierniczek zajączek. Osobiście nie lubię piernika, ale będzie dla kogoś jako podarunek.
Zobaczyłam ciasteczka z wróżbą, więc jedno musiało być zakupione. Obiecująca zapowiedź, to szczęście i dobroć 😻
W połączeniu z moimi kartami, utworzyła się piękna wróżba 💜
I krakowskie tłumy, ludzie i gołębie plus jarmark.






















































































