Pomelowy katering mimo, że z cukrem i pszenicą, rozpoczął proces zrzucania mojego nadmiaru wagi. Udało się zrzucić coś z 2,5 kg w niecały miesiąc (16 dni samych pudełek, w pozostałe kombinowałam sama).
Teraz nadszedł czas na 3-dniową próbę firmy o dźwięcznej nazwie 'Tu kokoszka dziobała'. Jest to w pełni bezmięsny katering. Mają tylko opcje wegetariańskie i wegańskie, co mnie bardzo cieszy. Fajnie jest wspierać swoją wypłatą firmy, które nie płacą rzeźnikom. Ideałem byłoby całkowicie wegańsko, ale spokojnie, krok po kroku 😎
Wybrałam opcję nazwaną pełnowartościową, czyli wegańsko i bezglutenowo.
Na początek:
Kurier przybył o 4.30. Byłam zachwycona zawartością- pełno warzyw, zielono i w końcu bezmakaronowo. Wybrałam 3 posiłki, nadal bez zmian 1500 kcal i wytrawne śniadania. Jak widać, na etykietkach jest podany pełny skład. Na obiad w domu odgrzałam zapiekankę z bakłażanem w sosie. Śniadanie i kolację zabrałam do pracy i spożyłam na zimno. Wszystko było smaczne i dobrze doprawione. Placki z kimchi smakowały mi najbardziej, choć były odrobinę przesolone. Podobnie jak sok z kiszonek, który wzięłam tylko na jeden dzień na próbę:
Za to przesolenie placuszków mogę im dać za ten dzień ocenę 4.8/5. Nawet miałam lekki problem żeby to wszystko przejeść. Dużo błonnika jednak robi robotę.
Niestety sok był okrutnie słony. Normalnie kiszonki mi służą, ale po nim zrobiło mi się niedobrze i zasuszyło mnie do tego stopnia, że wypiłam całą butelkę wody i jeszcze potuptałam do automatu po sok pomarańczowy. Jedno wiem na pewno- posiłki mają de luxe, ale soku z kiszonek nigdy więcej.




Pierwszy dzień to się postarali :3
ReplyDelete