Jako, że chęć pisania o jedzonku jest, wracam wspomnieniami do zaległych zdjęć. Na początek:
Na pierwszym zdjęciu mazaykowe zestawy. Tutaj bylismy w mazaya falafel na Starym Kleparzu w Krakowie. Druga fota to ich mapa na ścianie, a pająk, pajęczyna i muchy to wersja halloweenowa.
Mazaya rządzi jak zawsze. Nie ma drugiego takiego lokalu, gdzie wracałabym tak często. No poza costą, ale tam to już kwestia kawowa.
W mazayce wszystko mają pyszne- hummus, falafele, pity, sos, warzywa kiszone. No i te porcje ogromne, jak dla mnie taki talerz jest nie do przejedzenia.
Mój samotny wypad do apartamenciku z hydromasażem. Czy może byc coś lepszego niż ciepła bąbelkująca woda, kolorowe światełka, a do tego vegab z sosem barbecue i piwerko z moimi inicjałami 😂
Tutaj jedzonko z kolejnej wycieczki do myślenickiej wegestacji. Czeskie piwerko i gulasz były moje. Z tego co pamiętam były wtedy gruzińskie dania. Ten gulasz smakował jak dobre leczo, tylko zamiast cukini- bakłażan. Drugie danie było tylko wegetariańskie- prażony ser z frytkami.
Wegestacja razem z mazayą króluje w moim jedzeniowym rankingu. Jeśli chodzi o wegestację to nie jest tylko moja opinia. Ostatnio wybiło im na google 500 ocen i średnia 5.0:
Popieram całym wege serduszkiem 😁 Niech otworzą drugi lokal na hucie, to będę tam stałą bywalczynią 😻
Obiad z roślinnym kurczakiem. Zapomniałam, gdzie był zakupiony. W smaku przyzwoity, ale bez wielkiego szału. Do pieczonych warzyw i marchewkowej surówki się nadaje jak najbardziej. Choć myślę, że jako wkładka do porannej bułki, byłby jeszcze lepszy.
Spaghetti, do którego bardzo często wracam. Można je kupić w kerfurze lub oszołomie 😋 Możliwe, że w innych miejscach też.
Pasztet z grochu zapamiętałam wyraźnie. Razem z pasztetem od bezmięsnego, są na podium roślinnych pasztetów.
Schab ze śliwką fajna rzecz. Dodatek śliwki do takich słonych wyrobów to coś, za czym przepadam.














No, taki wpis to extra miszmasz, kalejdoskop.
ReplyDeleteMazaya to marka sama w sobie. Zwłaszcza produkty zawierające granat. Czekam z wytęsknieniem aby jakiś infl,uencerzyna wprowadził amerykański zwyczaj doggy bags: nie dałaś rady zjeść w lokalu, to pakują Ci na wynos resztki, i to jest normalne.
Mięso (lub twory mięsopodobne) + owoce = fuj. Fuj i jeszcze nie spotkałam niczego, co by moją opinię zmieniło.