Przyznam, że nie kojarzę dobrze rzeszowskiej sceny kulinarnej w odsłonie zielonej, wege i wega.
Krowarzywa to sieciówka serwująca wegańskie jedzonka. Coś słyszałam o niej, że jest sobie gdzieś w tym RZ, ale dopiero gdy przypadkiem przeszłam obok, to pomyślałam o wypróbowaniu ich oferty. Tam akurat to zagłębienie gastro punktów: Dziarski Barista, Pan Krewetka, Oro Italia, no i nasza krówka. Okolica wydawała się dość zatłoczona (szczęśliwie udało mi się zrobić fotkę bez przypadkowych przechodniów), no tłumy głodnych i spragnionych, tutaj pan radosny palacz, tutaj ja, tam małżeństwo ze śpiącym niemowlakiem w wózku (bierne palenie). Nie wchodziłam do środka, może kiedyś zajrzę i zobaczę czy lokal ładny w środku, czy straszne tłumy czy można posiedzieć w spokoju.
Zdecydowałam się wydać kokosy na jedzenie z dowozem.
Taki oto wrap zawinięty w gazetę z podróbą mięsa z grochu. Przyznać muszę, że smakowało to bardzo dobrze - smakowało jak mięso i to mięso dobrej jakości. Aromat, smak, konsystencja, wszystko tam grało. Ten grochowy kotlet i warzywka, bardzo zgrany zestaw, 10/10, would order again, sprawdzona pozycja którą można zamawiać w ciemno.
Miałam normalne ziemniaki oraz "ziemniaki w kształcie hashtagów". No nie wiem czy aż tak to mi przypomina hashtag, ale cokolwiek to jest, to bardzo smaczny kąsek. I te ziemniaki i te są dobre. Te normalne to dzięki kształtowi bardziej wygodniej się macza w sosie.
Brownie - nie było tragedii, ale był to najsłabszy element zamówienia. Mocna czekoladowość, duża wilgotność - to była zaleta, ale ciasto miało strasznie dziwną kleistą konstynencję. Bardzo się kleiło. Lubię brownie, ale akurat nie z tego przepisu. (akurat nie mój smak, ale innym się może podobać).
Pochwały za lemoniadę, bardzo dobra.
Nawet fajną propozycją są te ich zestawy, burger/wrap/coś tego typu + ziemniaki + lemoniada.
Człowiek będzie najedzony, i zadowolony, że smacznie pojadł.
Wolt:
Na stronie wolt są mini obrazki pokazujące jak potrawa wygląda. Ja akurat zamawiałam przez pyszne, no ale to to samo danie. Z tego co rozumiem, do środka wrapa miało iść trochę sosu serowego i majonezu, a oddzielnym pojemniczku powinien być sos pomidorowy. Do mnie jednak sos pomidorowy nie dotarł, jedynie dodatkowy sos koperkowy. Jeśli mam rację i sos pomidorowy powinien być to smuteczek; w dostawie chyba najczęściej dostarczają złe sosy, i zawsze jest to tak, że czegoś "zapomnieli" dać niż w rozgardiaszu wrzucili jeden sos za dużo. Zawsze idzie to w jedną stronę...










No comments:
Post a Comment