Takie przyszły czasy, ze nie ma niczego, ale tak naszło mnie aby coś tu napisać. Pewnie dlatego, ze jak nie wolno to człowiek ma zachcianki. Ugotowac curry z kostek napońskich których nie posiadam! (curry, miłe curry, robiłam kiedyś ale kostek ale chałupniczo) Zjeśc taco z Taco Bell którego w ogole nie ma w Polsce, zaliczyć napój z fioletowych ziemniaków który kiedyś mi mignął po drodze...
Kiedys wypróbowałam aplikację Uber Eats i McDonald's w dowozie po raz pierwszy. Szczyt lenistwa!
Zamówilam sałatkę, jak to sałatka, ale moj ulubiony sos koperkowy to byl pozytywny akcent (koperkowy? nie czosnkowy? ha, to iest dylemat, powiedzmy ze oba mają u mnie pierwsze miejsce).
Niemniej jestem rozczarowana wege kanapką drwala. Kotlet warzywny byl jakis taki suchy, niesmaczny, Ewa potwierdzi bo dałam jej gryza w celach NAUKOWYCH. Smuci mnie to tym bardziej, że uwielbiałam kanapkę Drwala (ser i mięcho).
W sumie chętnie zrobiłabym prosty mash-up i do kotleta serowego z Drwala dodałabym placek ziemniaczany z kanapki Zbojnickiej, i voila. Drwal&Zboj, i juz miło
W wersji na bogato moznaby zrobić kanapkę Drwal&Zbój Deluxe (kotlet serowy, placet ziemniaczany, kotlet mięsny lub warzywny). Okej, tylko nie ten kotlet warzywny, bo muszą opracować w labolatorium jakiś lepszy przepis na dobry pseudokotlet.
Ja to mam genialne pomysly...
Z uszanowaniem, Katarzyna!



No comments:
Post a Comment