Zaległa opinia na temat wege hot doga ze stacji BP, jeszcze z czasów zimowych. Nie wiem nawet czy dalej mają je w ofercie...
Najpierw zdanie Katarzyny na ten temat (jadłyśmy osobno, w różnych miejscach):
"Podczas wizyty na stacji BP zdecydowałam się na hot doga wegetariańskiego oraz kawę, oba produkty w promocyjnej cenie. Skład wegetariańskiej „parówki” pozostaje nieznany, ponieważ BP nie udostępnia tej informacji online. Chat GPT zasugerował, że może zawierać składniki w stylu curry, jednak aby uzyskać dokładne dane, należałoby zapytać bezpośrednio na stacji. Nie byłam jednak aż tak dociekliwa. Istnieje możliwość, że wykorzystano roślinne kiełbaski marki Dobra Kaloria, dostępne w Lidlu – zawierają one m.in. białko grochu i warzywa, ale nie ma pewności, czy to właśnie ten produkt.
Sam smak okazał się zaskakująco dobry – produkt nie przypominał klasycznej parówki, ale nie traktuję tego jako wady. Nie oczekuję, aby roślinne zamienniki wiernie imitowały mięso, zwłaszcza że jest to produkt wysokoprzetworzony, a więc daleki od zdrowych, pełnowartościowych składników, takich jak ziemniaki czy fasola.
Na plus zasługuje możliwość personalizacji hot doga. Obsługa zapytała, czy życzę sobie dodatki warzywne, co jest pozytywną opcją – odmawianie warzyw to de facto strata, ponieważ cena pozostaje taka sama. Finalnie mój hot dog został wzbogacony o sałatę, pomidora oraz ogórka.
Podczas wyboru sosów postawiłam na standardową, bezpieczną opcję – sos czosnkowy. Jednak na sugestię pracownika stacji, zdecydowałam się również na dedykowany do tego hot doga sos ogórkowy. Okazał się on smakowo zbliżony bardziej do kiszonego ogórka niż świeżego, co było ciekawym akcentem smakowym.
Sama bułka była poprawna, choć osobiście preferuję bardziej maślane wersje, dostępne np. w Lidlu czy Biedronce. Niemniej całościowo hot dog spełnił moje oczekiwania – smak „parówki” był przyjemny, warzywa świeże, a sosy dobrze skomponowane. Dodatkowym plusem jest fakt, że BP serwuje hot dogi w stylu amerykańskim, który osobiście preferuję nad warianty francuskie.
Ocena 7-8/10"
I foty:
Co do mojej opinii...Wszystko było zjadalne, warzywka, sosy i bułka zawsze spoko. Jednak ta parówka mnie nie zachwyciła. Kiedy jej spróbowałam, już wiedziałam, że to nie jest produkt Dobrej Kalorii, który z kolei smakował mi bardzo. Natomiast ta była mocno średnia, nie wiem dlaczego, może konsystencja z dziwnym posmakiem? Mimo, że warzywna, wcale nie czułam jej warzywności 😀 No, ale cóż, wszystko kwestią kubków smakowych. I tak fajnie, że w ogóle stworzyli taką opcję. Sosy smaczne, bułkę też wolę chyba maślaną. Jednak moim faworytem jest hot dog francuski, sama buła z sosem i parówą. W amerykańskim wkurza mnie, że wszystko się sypie i rozwala podczas jedzenia. W przypadku dużej ilości dodatków, wolę mieć to zamknięte we wrapie.
Moja opinia to jakieś 6,5 na 10. Za parówkę 6, za resztę 7.
I moje foty:
U mnie sporo cebuli 😎
Kolejna miejscówka, tym razem wizyta w ostatnich dniach, choć sam foodtruck nie jest nowy. Nie wiem dokładnie od kiedy istnieje, ale pamiętam, że już od roku się do niego wybieram. Nazywa się WegeMonia i znajduje się przy Alei Pokoju. Stoi sobie w ogródku, gdzie ma sporo stolików. Dość zaciszne miejsce, można sobie spokojnie usiąść i zjeść. Obok za ogrodzeniem jest strefa foodtruckowa Rogo Zone, ale tam już bardziej mięsne opcje.
Menu jest wegetariańsko-wegańskie, jednak więcej opcji wegańskich. Wybrałam dwie opcje, obie na wynos. Dwie porcje kotleta mielonego z ziemniakami i mizerią plus pyzy z pieczarkami i surówką z marchewki. Tak prezentuje się mój zestaw:
Kotlet bardzo dobry, jakieś 8.5 na 10. Ziemniaki jak to ziemniaki, zawsze dobre. Tylko trochę suche, ja zawsze dodaję odrobinę oleju kokosowego. Mizeria zdaje się na jogurcie sojowym, też smaczna. Jednak najlepsza wychodzi na jogurcie kokosowym, najlepiej gęstym a la jogurt grecki.
Pyzy są w nietypowym kształcie, takie spłaszczone. Bardziej to wygląda jak ufo pyzy. W smaku pycha, mocno nadziane pieczarkami. Zostałam ich fanką, ale podobno nie jest to danie, które będzie w stałej ofercie. Ehhh, szkoda... Najsłabszym elementem była surówka z marchewki, dość sucha.
Co do samego miejsca, sprzedaje Pani, która nie ma już 30 lat, więc byłam zdziwiona, bo w mojej głowie, tylko bardzo młodzi ludzie są wegetarianami 😀 Wiem, że to absurd, no ale co jak co, kiedyś tych ludzi było zdecydowanie mniej niż teraz. Pani uśmiechnięta i bardzo sympatyczna. Gdzieś w internetach ktoś już pisał o dobrej energii Pani Moniki. Na pewno jeszcze nie raz tam wrócę, popróbować innych potraw. Trzeba na bieżąco śledzić facebooka, ostatnio upiekła placka z wege galaretką i owocami 😋 No i to co mi się podoba, że dania polskie. Takich miejsc brakuje mi na mapie Krakowa. Bo nie ma to jak dobra podróbka schabowego, mielonego czy pyz 😇
Zdjęcia z internetu:
Na koniec zdjęcia z mojego wakacyjnego balkoningu:
Perła miodowa 0, tosty i omlet z mąki cieciorkowej. Wszystkie lampki solarne, łącznie z tą na stoliku. Zakup za 2 dyszki z Aldi. Jak dla mnie wygrywają flamingi i sowa. Może to pudło tu nie pasuje, ale przynajmniej było gdzie postawić sowę 😅
Choć w sumie nie powinnam tego nazywać balkoningiem tylko loggingiem? W końcu to loggia, a nie balkon.









No comments:
Post a Comment