Pora na kolejne różności z wielu dni.
Na początek zupa, przypadkowo odkryta w Oszołomie, wśród wielu innych zup. I ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, wegańska zupa na niewegańskim dziale. Całkiem smaczny krupniczek, o prostym składzie
Kolejna wizyta w Auchan i kolejne odkrycie, tym razem już na dziale z wegańskim nabiałem. Serek tartare z migdałów (!), spulchniany azotem, o konsystencji almette. Smakowo pyszny, skład prosty i krótki, gdyby nie był tak horrendalnie drogi, to kupowałabym na okrągło. Były dwie wersje- czosnkowa i ziołowo-czosnkowa. Postarali się, jak do tej pory najlepszy wegański nabiał jaki jadłam. Zaraz na drugim miejscu wege siostry z serkami z nerkowców- smarowańcami i fetą. Tylko czekam, aż takie produkty stanieją.
Czas i na Lidlową nowość. Do tych klopsów podchodziłam jak pies do jeża, ale ostatecznie nie żałowałam zakupu. Okazało się, że w składzie coś innego niż standardowe białko pszeniczne. W smaku obiecujące, pikantne, jak to kimchi, ale zjadalne przez moje wrażliwe podniebienie.
Tym razem Costa- drożdżówka wegańska- 'duńska z budyniem'. Nie jest to może smakowe nie wiadomo co, ale całkiem przyjemna rzecz do porannej pracowej kawy.
A tutaj jakiś fan Totoro ;)
Niedzielna wizyta w No Bones. Pierwsze ciepłe temperatury i ludzie oszaleli, tłumy na mieście, tłumy w lokalach, zabrakło ciast w witrynce. Przyszłam na 'schabowego' i udało się. Takie sojowe kotlety w panierce bardzo lubię, więc wyszłam zadowolona. Tylko jedna kulka ziemniaków to mało, oj mało :P
Moje kolejne odwiedziny w wannie z hydromasażem, samotna relaksacja po pracy. Niestety chcą mnie wykończyć w pracy, zanim tam dotarłam było już po 20.00. Tak więc skończyło się znowu na zamówieniu z mazaya falafel. Zanim się zebrałam na zamawianie, krowarzywa i vegab już nie realizowały dostaw, a byłam na tyle głodna, że nie chciało mi się przeszukiwać milionów innych jedzeniowych lokali. Wybrałam na kolację wrap, a na śniadanie hummus z warzywami i pitą. Om nom nom....czy może być coś lepszego niż mazayowy hummus 💞
Wrap, piwo pszeniczne, książka, gazeta i bąbelkująca woda 😻 Żyć nie umierać. I pierwszy raz byłam w lokalu z telewizorem nad wanną :P Oczywiście i tak nie skorzystałam, choć w sumie youtube czy netflix to można by coś wybrać, ale przy chodzącym hydromasażu nie bardzo słychać cokolwiek. Więc został kitek ;)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)

.jpg)



Ha! Jadłam klopsiki z kimchi i mi smakowały.
ReplyDeleteMigdałowe smarowidło wygląda obiecująco.