PIERWSZY WPIS ;)

Manoa Green Resto Bar
Pierwsze jedzonko jakie wrzucam na bloga to bowl z Manoa na Zabłociu. W składzie seitan, kasza jaglana i ryż czerwony, bataty, kalafior, oliwki, roszponka, pestki dyni plus sos czosnkowy (mój ulubiony smak <3 ), były inne, ale niestety praktycznie nie testuję nowych, zawsze rządzi czosnek 😋
Ogólnie jest wybór: białko, węglowodany, warzywka, coś zielonego, pestki i sos.
Tutaj wybór wegującej Katarzyny, ale widać niewiele, bo tortilla zakrywa co najlepsze:
Wiem, że była feta i sos kokosowo-orzechowy mmm...
Po obfitym jedzonku czas na deser: kawa, lemoniada, tarta i tofurnik (Katarzyna, jako wielka fanka serników, stwierdziła, że ten nawet lepszy):
A tutaj tarta:
Kawa też bez zarzutu, pod względem wielkości i smaku :)
A no i jeszcze ciastko obok, kasztanowo daktylowe, dobre ;)
Na koniec dnia nastał czas na zakupy żywnościowe w Kerfurze w Galerii Krakowskiej. Beztroskie buszowanie po lodówkach w poszukiwaniu lodów, zakończyło się znalezieniem kokosowej nowości z Ice-Mastry. Lody dość tanie, za około 4 złote. Jadłyśmy we dwie i obie najedzone. W smaku intensywny kokos, słodkie i dość tłuste. W składzie rządzi mleko kokosowe w proszku.
Do następnej degustacji pozostały lody Anita waniliowo-czekoladowe w dużo większym pudełku:
A to wszystko zjadłyśmy po zwiedzaniu ogrodu botanicznego. Tutaj pod drzewem Coffea Arabica 👀💕





Prawda, było pysznie. Jeszcze mogli zmienić nazwę z bowla na miskę i byłoby perfect ;) I nerwkownika muszę kiedyś upolować...
ReplyDelete