Sunday, June 30, 2019
Sufeat
Upały w tym sezonie dają się we znaki. Jakoś udało się dotrzeć nieklimatyzowanym tramwajem na przystanek "Smolki", gdzie mieści się chyba najlepsza jedzeniowa wegan miejscówka 😻
Nie mogłam się zdecydować (jak zwykle) między kotletami schabowymi, corn dogami, a żeberkami na miodzie. Pani doradziła żeberka i faktycznie nie zawiodłam się, chociaż były na bazie soi i spodziewałam się zwykłego sojowego kotleta. Dostałam soczysty stek, o słono-słodkim smaku, ideał. Plus młode ziemniaki (kiedy są ziemniaki, jest wszystko) i bardzo dobrą surówkę:
Na deser wybrałam kawę w wersji mrożonej, na czekoladowym mleku sojowym, niestety trochę się zawiodłam, mało kawy, dużo wody, w każdym razie tak smakowała. Pocieszyłam się za to wyborem napoleonki w szklance. To chyba najlepsze, co kiedykolwiek jadłam... Genialny krem, przekładany pokruszonym ciastem francuskim. Choć nie lubię normalnie tego ciasta, w tej wersji mogłabym jeść bez przerwy 🙊 No i przekładane truskawkami.
Była jeszcze wersja z kremem pomarańczowym, do spróbowania na przyszłość.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)


Jadłabym.
ReplyDelete